„Wojciechów to nie wysypisko”. Mieszkańcy protestują przeciwko zasypaniu wyrobiska odpadami
Kilkadziesiąt osób w odblaskowych kamizelkach, z transparentami w rękach, zebrało się pod budynkiem żłobka i przedszkola w Wojciechowie. Mieszkańcy protestują przeciwko planom zmiany kierunku rekultywacji miejscowej kopalni bazaltu. Boją się, że wyrobisko zostanie zasypane odpadami. Wsparcie zadeklarował burmistrz.
Chodzi o pomysł właścicieli kopalni Wojciechów, by zamiast rekultywacji w kierunku wodno-leśnym przeprowadzić rekultywację leśną, a wyrobisko wcześniej zasypać odpadami przywożonymi z zewnątrz.



– Zebraliśmy się dzisiaj, żeby zaprotestować przeciwko planom zmiany rekultywacji naszej kopalni. Chcą ją zmienić z wodno-leśnego na typowo leśny i zwozić tutaj, na ten krater pokopalniany, odpady (…). I tego się boimy, bo (…) będziemy oddziaływani na całe nasze życie, nasze dzieci, dlatego też spotkaliśmy się przy żłobku, przy przedszkolu – mówił Leszek Kraus – Sołtys Wojciechowa.

„Mieszkam 350 metrów od kopalni”
Miejsce protestu nie było przypadkowe. Jak podkreślali mieszkańcy, placówka, do której chodzą najmłodsze dzieci, znajduje się bardzo blisko zakładu.
– Jestem Anna Skoneczna, jestem mieszkanką Wojciechowa, mieszkam 350 metrów od kopalni. Jak widać, jesteśmy też tutaj pod budynkiem żłobka i przedszkola, który też znajduje się bardzo blisko. Spotykamy się dzisiaj (…) w celu wyrażenia naszego protestu przeciwko nie tyle kopalni, (…) [co] pomysłowi rekultywacji poprzez wykorzystanie odpadów. Nie chcemy tych odpadów, będą one stanowiły zagrożenie i dla naszych dzieci, i dla nas. Zostaną zanieczyszczone wody gruntowe, studnie – mówiła.

Mieszkańcy chcą, by rekultywacja poszła wyłącznie w kierunku wodnym, zgodnie z wcześniejszymi założeniami.
– (…) Żeby to było tak jak w planach (…) wcześniejszych w dokumentacji, że miał być to zbiornik retencyjny dla mieszkańców Wojciechowa, ale też dla całej gminy. Chcielibyśmy zablokować wszelkie pomysły złożenia tutaj odpadów czy żużli, czy popiołów, czy odpadów niebezpiecznych, ponieważ jest to bazalt, skała szczelinowa, i jest bardzo duże niebezpieczeństwo, że te odpady dostaną się do wód gruntowych i zanieczyszczą nie tylko Wojciechów, ale też gminę, powiat i znaczny obszar – tłumaczyła Anna Skoneczna.
„Pod płaszczem pięknych słówek”
Podczas zgromadzenia odczytano wystąpienie mieszkańców. Przypomniano w nim spotkanie z przedstawicielami kopalni, które odbyło się 6 września w świetlicy wiejskiej w Wojciechowie.

– Co planuje się tutaj dzisiaj, pod szumnym hasłem rekultywacji, nie ma nic wspólnego z przywracaniem naturze tego, co jej odebrano (…). Na zebraniu z przedstawicielami kopalni Wojciechów, pod płaszczem pięknych słówek, jakie usłyszeliśmy, próbuje się nam przemycić rozwiązanie, które zagraża naszemu zdrowiu, bezpieczeństwu i jakości życia. Nie zgadzamy się na to, aby rekultywacja stała się wygodną przykrywką dla działań, które de facto oznaczają degenerację naszej okolicy – mówiła mieszkanka odczytująca stanowisko.
– Nie chcemy setek ciężarówek rozjeżdżających nasze drogi. Nie chcemy pyłu osiadającego na naszych domach. Nie chcemy niepewności co do tego, co naprawdę trafi do wyrobiska tuż obok naszych studni i ogrodów. Rekultywacja jest koniecznością, to oczywiste, ale powinna się ona opierać na ekologicznej odpowiedzialności i użyteczności społecznej (…). Koniecznością jest dbanie o dobrostan mieszkańców, a nie o interesy tych, którzy chcą pozbyć się problemu naszym kosztem – dodała.


Powstaje stowarzyszenie
Protestujący zapowiedzieli, że nie zamierzają poprzestać na jednym zgromadzeniu. W Wojciechowie powstaje Stowarzyszenie Miłośników Wojciechowa.
– To inicjatywa, którą właśnie wcielamy w życie, zrodzona z troski o naszą wspólną przestrzeń i przyszłość regionu. Powstajemy po to, aby głos lokalnej społeczności był słyszalny tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje. Naszym priorytetem jest ścisłe uczestnictwo w procesie rekultywacji. Nie chcemy być jedynie biernym obserwatorem zmian, lecz partnerami, którzy mają realny wpływ na kształtowanie odnawianych terenów – usłyszeli zebrani.
Burmistrz: „Nie pozwolimy”
Na protest przyjechał także burmistrz Gminy i Miasta Lubomierz Mariusz Warowy.

– Zaprosili mieszkańcy mnie (…) na protest. Dlatego jestem tutaj, żeby być z mieszkańcami i popierać ich postulaty. Postulaty mieszkańców są takie, aby teren wyrobiska nie zasypywać odpadami – mówił.
Zwracając się do zgromadzonych, zadeklarował wsparcie samorządu.
– Ja w osobie burmistrza na pewno będę z Państwem cały czas. (…) Jesteśmy przeciwko temu, żeby ten transport i zasypywanie tego wyrobiska odpadami miało miejsce tutaj. (…) Ponad 40 lat działania kopalni cały czas jesteście (…) obciążeni niestety tą działalnością. Należy Wam się odrobinę spokoju, ciszy i to, żeby ten teren był zrekultywowany w ten sposób, aby służył mieszkańcom jako teren do odpoczynku. (…) Zrobimy wszystko, oczywiście w granicach prawa, żeby do tej rekultywacji w takim stopniu, jak tutaj właściciele chcą, czyli zasypania tego wyrobiska odpadami, nie doszło – zapowiedział burmistrz.