Uzbierano 130 tys. złotych w jeden dzień dla Patrycji i Łukasza – rodziców małego Antosia
„Zadzwonił do mnie dziś rano pan Łukasz.
Rozmawialiśmy kilka minut.
‘Nie poznałem go’, opowiadał mi jak ich sytuacja zmieniła się od momentu gdy świat o nich usłyszał. O kontakcie z rodziną zastępczą, o tym, że w najbliższą sobotę jadą zobaczyć się z Antosiem. 🥺”

To historia młodych, niepełnosprawnych rodziców, którzy – choć przygotowali wszystko na przyjęcie noworodka – usłyszeli decyzję o odebraniu dziecka tuż po jego narodzinach. Wzruszający reportaż wywołał szerokie poruszenie, a sprawa trafiła do mediów ogólnopolskich. Od tego czasu wiele się zmieniło.
W ostatnich dniach Łukasz po raz pierwszy poprosił o konkretną pomoc – nie dla siebie, ale po to, by Antoś mógł bezpiecznie wrócić do domu. Ich mieszkanie ogrzewane jest starym piecem typu „koza”. To może być formalna przeszkoda w decyzji sądu. Samodzielne palenie w piecu jest trudne i czasochłonne, a ze względu na ograniczenia ruchowe Patrycji – wykonuje to wyłącznie ojciec.
Koszt instalacji nowoczesnego, bezpiecznego ogrzewania został wyceniony na około 25–30 tys. zł. To właśnie na ten cel uruchomiono zbiórkę. Dzięki odzewowi tysięcy ludzi, zebrano już prawie 130 tys. zł.
LINK DO ZRZUTKI
To dowód na to, że kiedy potrzeba – potrafimy działać razem. Nie chodzi o luksusy. Chodzi o dziecko, które ma gdzie wrócić. I o rodzinę, która zrobiła wszystko, by to się udało.
Czemu nikt nie mówi o chorobie Pana Łukasza ? Czemu nikt nie mówi głośno, że Pan Łukasz ma schizofrenię wywołana przez narkotyki ? Niejednokrotnie u nich w mieszkaniu była policja ponieważ PAN ŁUKASZ miał „urojenia” i zachowywał się agresywnie ! I tam ma wrócić dziecko ? Coś się stanie kto będzie za to odpowiadał ?
Czemu nikt nie mówi, że Pani Patrycja nie tylko nogi ma chore ale również i ręce ! Chcieli dziecko, a nie potrafią podstawowych rzeczy w domu ogarnąć ? Chociażby podjazdu dla wózka ? To nie majątek ! Jak Pani Patrycja ma sama się opiekować dzieckiem i chociażby wyjść z nim na spacer?? Nie mają pieniędzy by siebie utrzymać, a co dopiero dziecko ! Bardzo dobrze, że dziecko zostało odebrane !
Pokaz dowody na to
G
Szanowny Panie „Mieszkaniec”,
Od urodzenia mieszkam we Lwówku Śląskim i znałem Pana Łukasza osobiście – byliśmy kolegami w okresie, który teraz poruszę.
Chciałbym zwrócić uwagę, że Pan Łukasz – poza zarzutami, które Pan przedstawia – był osobą z pasjami i ogromnym potencjałem. Jak na swój wiek, potrafił na komputerze znacznie więcej niż niejeden nauczyciel informatyki. Kochał muzykę, szczególnie freestyle, w którym naprawdę się wyróżniał. Dla niego nie była to tylko forma zabawy – to było narzędzie wyrażania siebie, swojej energii i emocji.
To nie był pusty człowiek. Miał swój świat, marzenia i ambicje.
Z tego co pamiętam, został skierowany do Monaru z inicjatywy swojej babci, która bardzo się o niego troszczyła. Podczas leczenia zaczęto mu podawać leki – i to właśnie wtedy ujawniła się choroba, najprawdopodobniej schizofrenia. Choroba trudna, często dziedziczna. Nie jest wyborem. Nie jest winą. To los, który może dotknąć każdego – również tych, którzy kiedyś byli pełni życia.
Po powrocie z ośrodka Łukasz nie był już tą samą osobą. I my, którzy znaliśmy go wcześniej, widzieliśmy tę zmianę bardzo wyraźnie.
Dlatego zwracam się z prośbą – zanim oceni się człowieka na podstawie jego upadku, warto choć na chwilę zatrzymać się i przypomnieć sobie, kim był zanim wszystko się posypało. Czasem to wystarczy, by spojrzeć z większym zrozumieniem.
Ale branie lub niebranie leków już wyborem JEST.
Do Dariusza D…ń
Pana była żona jest też nieudolna a dzieci jej nie zabrali. Warunki mieszkalne też na poziomie zerowym .Dlaczego pan swoim dzieciom nie pomoże????