Sedesy i lodówki pod wiatą śmietnikową. Dlaczego mieszkańcy ignorują zasady wywozu śmieci?
Redakcja portalu Lwówek24 otrzymała od jednego z czytelników zdjęcia, które rzucają cień na zakończoną właśnie wiosenną akcję porządkową. Choć harmonogram odbioru odpadów wielkogabarytowych był ogólnodostępny, rzeczywistość na ulicy Jana Pawła II pokazuje, że niektórzy mieszkańcy zignorowali jasne instrukcje.

Wiosenna zbiórka, zorganizowana przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej „Sanikom”, miała pomóc mieszkańcom w pozbyciu się starych mebli czy dywanów. Niestety, pod wiatami śmietnikowymi wyrosły sterty rzeczy, których firma – zgodnie z regulaminem – po prostu nie może odebrać.


Co mówi ogłoszenie, a co widzimy na zdjęciach?
Czytelnik przesłał nam dokumentację fotograficzną, na której widać porzucone ceramiczne sedesy, rozbite umywalki oraz pustą obudowę lodówki. Tymczasem oficjalne ogłoszenie Sanikomu wyraźnie precyzuje zasady gry:
- Co zbierają: Meble, wersalki, fotele, krzesła, dywany oraz wykładziny.
- Czego NIE zbierają: Zużytego sprzętu AGD i RTV (np. lodówek) oraz odpadów poremontowych, takich jak gruz czy ceramika sanitarna.

Problem polega na tym, że mieszkańcy potraktowali akcję jako okazję do darmowego „wyczyszczenia” piwnic ze wszystkiego, co zalegało tam po remontach, mimo że instrukcja czarno na białym zakazuje wystawiania takich przedmiotów.

Termin minął, śmieci zostały
Zgodnie z harmonogramem, odbiór na ulicy Jana Pawła II odbył się 17 kwietnia 2026 roku. Zdjęcia wykonane kilka dni później potwierdzają najgorszy scenariusz: ekipy wywozowe zabrały to, co dozwolone, a pod płotem zostawiły pamiątki po remontach, których regulamin nie obejmował.
Dla miasta i mieszkańców to realny kłopot. Odpady te nie znikną same, a ich zaleganie szpeci okolicę i może przyciągać kolejne dzikie wysypiska.
Gdzie powinny trafić te odpady?
Przypominamy, że lodówki oraz ceramika łazienkowa to odpady, które należy dostarczyć osobiście do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Wystawianie ich pod wiatę w nadziei, że „ktoś to zabierze”, jest nie tylko nieskuteczne, ale i sprzeczne z lokalnymi przepisami o utrzymaniu czystości.
Dziękujemy czytelnikowi za czujność i przesłanie zdjęć. Mamy nadzieję, że nagłośnienie tej sprawy skłoni osoby odpowiedzialne za te „paczki” do ich uprzątnięcia i wywiezienia we właściwe miejsce.
„Problem polega na tym, że mieszkańcy potraktowali akcję jako okazję do darmowego „wyczyszczenia” piwnic ze wszystkiego”.
Jak to darmowego?! To gmina nie pobiera co miesiąc opłaty za śmieci od mieszkańców? Jaja sobie robicie z ludzi? Mieszkańcy płacą – i to nie mało – a ktoś bezczelnie bedzie pisał, że to odebranie śmieci było darmową okazją!