Jest nowy raport zamożności polskich gmin. Gryfów Śląski znów najbiedniejszą gminą miejsko-wiejską

Opublikowany przez pismo „Wspólnota” ogólnopolski ranking zamożności samorządów po raz kolejny pokazuje brutalną prawdę o kondycji finansowej gmin. Podczas gdy turystyczne kurorty pod Śnieżką i w Górach Izerskich ścigają się z krajową czołówką, południowo-zachodni Dolny Śląsk zmaga się z ogromnymi dysproporcjami. Szczególnie jaskrawo widać to na przykładzie powiatu lwóweckiego, gdzie lokalne samorządy notują zróżnicowane wyniki – od budzących optymizm skoków po twarde lądowanie na samym dole ogólnopolskich statystyk.

Zestawienie dochodów w przeliczeniu na jednego mieszkańca (per capita) dla gmin powiatu lwóweckiego rysuje skomplikowany obraz lokalnej gospodarki:
- Lubomierz okazuje się najjaśniejszym punktem powiatu. Z dochodem na poziomie 6504 zł na mieszkańca gmina zajmuje 258. miejsce w kraju i może pochwalić się imponującym awansem aż o 93 pozycje.
- Wleń odnotowuje dochód 6191 zł (373. miejsce), jednak statystyki psuje drastyczny spadek o 337 lokat w stosunku do poprzedniego roku.
- Mirsk plasuje się na poziomie 5666 zł (592. miejsce, spadek o 39 pozycji).
- Lwówek Śląski (miasto powiatowe) osiąga 5511 zł na mieszkańca, co daje 248. miejsce w kategorii i spadek o 17 pozycji.
Prawdziwym antybohaterem zestawienia w regionie po raz kolejny okazał się Gryfów Śląski. Z dochodem zaledwie 4766 zł na mieszkańca gmina zajmuje 687. miejsce w swojej kategorii. Statystyki te dają jej niechlubne miano najbiedniejszej gminy miejsko-wiejskiej w Polsce, a biorąc pod uwagę wszystkie typy gmin w kraju – trzecie od końca.
Jak na tym tle wypadają zagraniczni sąsiedzi?
Podobne problemy strukturalne dotykają czeskie pogranicze tuż za polską granicą. W sąsiednim Kraju Libereckim (Liberecký kraj) mniejsze gminy (obce) mierzą się z analogicznym drenażem młodych mieszkańców do większych miast (Liberec, Praga) oraz presją kosztową.
Czeski system finansowania samorządów – oparty na odmiennym algorytmie redystrybucji podatków dochodowych z budżetu państwa – również faworyzuje silne ośrodki turystyczne (jak czeskie miejscowości w Karkonoszach czy Górach Izerskich). Podobnie jak w Polsce, mniejsze czeskie miasteczka przemysłowe i rolnicze leżące blisko granicy szukają oszczędności i ratunku w funduszach unijnych, choć tamtejsze samorządy dysponują nieco większą autonomią w kształtowaniu stawek podatku od nieruchomości, co pozwala łatać dziury budżetowe w sposób niedostępny dla polskich burmistrzów skrępowanych sztywnymi rami krajowych ustaw.