Paraliż w lwóweckim szpitalu. Nie działa winda. Pacjenci po operacjach na klatce schodowej, a obok „wory z bakteriami”
W stolicy powiatu lwóweckiego czas jakby się zatrzymał, a standardy medyczne cofnęły o dekady. Od wtorkowego popołudnia w Powiatowym Centrum Zdrowia w Lwówku Śląskim nie działa jedyna winda. To, co dzieje się na szpitalnych schodach, nasz czytelnik nazywa wprost: „armagedonem”.

„Armagedon” na klatce schodowej
Z relacji czytelnika wyłania się obraz dramatyczny. Brak windy zmusił personel do transportowania pacjentów w sposób urągający godności i bezpieczeństwu.
„Noszą pacjentów po operacjach po schodach na płachtach albo na noszach”.
Sytuację pogarsza fakt, że ta sama klatka schodowa stała się jedynym ciągiem komunikacyjnym dla wszystkich. Pacjenci transportowani świeżo po operacjach mogą mijać się z osobami wynoszącymi odpady medyczne. Taki brak izolacji dróg transportu jest szczególnie niebezpieczny dla osłabionych pacjentów i stanowi realne zagrożenie epidemiologiczne, którego Zarząd Powiatu zdaje się nie dostrzegać.
„Wynoszą wory, dźwigają wory i to wszystko. Bakterie, a tam ludzie po operacjach”.
Lwówek Śląski traktowany po macoszemu?
Analiza inwestycji Powiatu Lwóweckiego budzi uzasadniony gniew mieszkańców stolicy powiatu. Jak to możliwe, że w szpitalu w Gryfowie Śląskim (również pod zarządem powiatu) od 2023 roku działają dwie windy, a Lwówek Śląski został z jedną, w dodatku zepsutą? Przypomnijmy, że w Gryfowie do 2023 roku pacjenci byli zmuszani do korzystania z windy towarowej, ale tam problem rozwiązano. Dlaczego w Lwówku dopuszczono do paraliżu?
Nasz czytelnik punktuje tę krótkowzroczność władz:
„W szpitalu nikt nie robi w tym kierunku, żeby zrobić drugą windę w razie w czy w ogóle, żeby była”.
Dziwne priorytety powiatu
Szczególne kontrowersje budzą plany dotyczące Przychodni w Lwówku Śląskim. Choć to również placówka powiatowa, tam mają znaleźć się aż dwie windy.
„Najważniejsze, że w przychodni będą dwie. Nie wiem po co, ale…”.
Dlaczego priorytetem są windy w przychodni, podczas gdy w szpitalu – gdzie transportuje się osoby po ciężkich operacjach – nie ma żadnego zabezpieczenia technicznego? Obecnie los pacjentów zależy od tego, kiedy dotrze jedna część zamienna.
„Jakaś płytka się zepsuła i jak przyjdzie płytka, no to zrobią, a jak jeszcze nie przyjdzie, no to nie wiadomo kiedy”.
Marcel Wilk
Pan doktor, dyrektor szpitala , radny powiatu przecież nie dźwiga na plecach tych pacjentów więc jego wypowiedź niczego nie wnosi. Jest najwyższy w hierarchii szpitala i od tego ma ludzi czyli personel Medyczny ( pielęgniarki i ratownicy Medyczni ) muszą mierzyć się z niedogodnościami wnoszenia i znoszenia pacjentów. Pan doktor tylko odzie z boku