Dariusz Miliński wystawił swoje obrazy na WOŚP, licytacje są już warte już ponad 17 tys. zł
Dariusz Miliński – znany i ceniony artysta plastyk, Honorowy Obywatel Jeleniej Góry oraz osoba szczególnie zasłużona dla kultury Dolnego Śląska – po raz kolejny włączył się w działania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W ramach 34. Finału WOŚP na aukcjach charytatywnych pojawiły się jego prace, które cieszą się dużym zainteresowaniem licytujących.

Na potrzeby WOŚP wystawiono łącznie cztery dzieła autorstwa Dariusza Milińskiego. Trzy z nich zostały bezpośrednio przekazane i wystawione na platformie Allegro przez Fundację WOŚP, natomiast jedna praca trafiła na aukcję dzięki prywatnemu darczyńcy. Całkowity dochód z licytacji zasili konto Orkiestry, wspierając tegoroczny cel Finału.
Wśród wystawionych prac znalazł się obraz „Reperowacz skrzydeł”, którego aktualna cena wynosi 4100 zł. Kolejną pozycją jest litorysunek „Korczak”, osiągający obecnie kwotę 705 zł. Najwyżej licytowaną pracą jest obraz „Lotnik z góry szybowcowej”, którego cena przekroczyła już 12 250 zł.
Na osobnej aukcji, wystawionej przez prywatnego sprzedawcę, można także licytować rysunek „Janko Muzykant”, wykonany techniką własną artysty, o wymiarach 40 × 50 cm. Aktualna kwota tej licytacji to 340 zł.
Licytacje dzieł Dariusza Milińskiego to nie tylko wyjątkowa okazja do zdobycia prac rozpoznawalnego twórcy, ale przede wszystkim realna forma wsparcia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Każda oferta przybliża do realizacji celu 34. Finału i pokazuje, że sztuka może skutecznie łączyć estetykę z pomocą potrzebującym.
Marcel Wilk
Otdawaj kasę za prace budowlane i precz z łapami od córki. Do fryzjera z tymi kudłami.
Ten kudłaty artysta-pedofil robi więcej zła niż pożytku. Robi wodę z mózgu małym dzieciom i ogłupia młodzież. A tę arke niech se wsadzi w 4 litery. miliński zbratał się z PiSem i kościołem
Dużo czasu pracowałem u malarza na czarno. Chciałem umowe o prace lub chociaż o dzieło. Odmawiał. Pewnego razu za robote nie zapłacił to rzuciłem to w diabły. A srał pies tego pławnienskiego celebrytę.
Oho, kolejny artysta lansuje się na świentego. Swego czasu to był pierwszy „kogut” na wiosce. Tylko czasami błędnie szacował wiek dziewuch. Nie chciał bronić naszej Ojczyzny – zasadniczej służby wojskowej uniknął dzięki schizofreni paranoidalnej, Udawanej, czy rzeczywistej? U niego na ranczo pijani aktorzy ganiali na golasa, żeby się odchamić. Pozdo z Piechowic dla Pławnej.
Wszyscy artyści są tacy sami. Znam ich bardzo dobrze, bo zawodowo miałem do czynienia z takimi. Oni mają rozbuchane EGO. Jakiś wypierdek show-businessu, jak ten z Pławnej, przeznaczy na cele dobroczynne 1/1000 swego majątku, a media robią wielkie HALLO jakby jego połowę oddał. Znam ludzi, którzy na pomoc innym, cele charytatywne, opiekę nad zwierzętami itp. przeznaczają połowę lub więcej swoich dochodów. Ale to są cisi bohaterowie. Nie mają parcia na szkło. Media o nich milczą. Podejrzany osobnik o wyglądzie rzygowiny rozpryśniętej na ścianie kibla dwoi się i troi, aby ukazać się w najlepszym świetle. Pamiętajcie, pozory mylą. Prawda jest odmienna.