25 lat temu na hotel we Francji spadł Concorde. Zginęły dwie Polki, w tym jedna z spod Lwówka

Dokładnie 25 lat temu, 25 lipca 2000 roku, wydarzyła się jedna z najtragiczniejszych katastrof w historii lotnictwa pasażerskiego. Płonący Concorde francuskich linii Air France runął na mały hotelik w miejscowości Gonesse pod Paryżem. Zginęły wtedy 113 osoby, w tym dwie młode Polki z Dolnego Śląska – jedna z nich pochodziła z gminy Lwówek Śląski (Rakowice Wielkie), druga z Jeleniej Góry.

Obie dziewczyny były uczennicami Technikum Hotelarskiego w Jeleniej Górze. Na początku lipca 2000 roku wyjechały na miesięczne praktyki zawodowe do Francji. Trafiły do niewielkiego hoteliku „Hotelissimo” w Gonesse, stojącego w szczerym polu, kilka kilometrów od najbliższego miasteczka. Miały wrócić do domów 1 sierpnia. Niestety, 25 lipca na hotel runął Concorde, który chwilę wcześniej wystartował z pobliskiego lotniska Charles’a de Gaulle’a. Budynek został doszczętnie zniszczony. Zginęły w nim cztery osoby, w tym obie Polki: Ewa z Jeleniej Góry oraz Paulina z Rakowic Wielkich – wsi znajdującej się w Gminie Lwówek Śląski.
Dla jednej z dziewcząt był to już trzeci wyjazd do Francji – doskonale znała język francuski. „Hotelissimo” regularnie przyjmował praktykantki z jeleniogórskiej szkoły, choć nie były tam najlepsze warunki: prowincjonalny, dwugwiazdkowy hotel otoczony polami. Obok znajdował się drugi podobny hotel, gdzie praktykę odbywały dwie inne uczennice tej samej szkoły. One, dzień przed tragedią, zdecydowały się wrócić do Polski. „Gdybyśmy zostały, to mógłby nas spotkać taki sam los. Często przesiadywałyśmy u nich w pokoju” – wspominały później. Wróciły do Jeleniej Góry dzień po katastrofie, o której nic jeszcze wtedy nie wiedziały.
„Jeszcze dzień przed tragedią córka dzwoniła do domu i mówiła mi, że chce już wracać. Miała dość tej Francji i tej praktyki. Tak bardzo chciała wrócić do Polski, jakby coś przeczuwała” – mówiła redakcji jelonka.com tuż po tragedii mama jednej z dziewcząt. Próbowała nawet załatwić córce autokar powrotny, ale nie było już wolnych miejsc. „Dziewczynie tak bardzo nie podobało się w Gonesse, że chciała wracać nawet ‘stopem’.”
W 2010 roku w Paryżu rozpoczął się proces dotyczący tej katastrofy. „O nieumyślne spowodowanie katastrofy oskarżono linie lotnicze Continental, których to DC-10 startował tuż przed francuskim Concorde’em linii Air France. Odpadł z niego kawałek metalu, na który później najechał kołem Concorde. Opona maszyny eksplodowała, a jej kawałki przebiły bak paliwa, powodując pożar, który doprowadził później do katastrofy. Na ławie oskarżonych zasiadło pięć osób: spawacz, który pracował dla Continentala w chwili katastrofy, jego szef, koordynator programu testowania samolotów Concorde, główny inżynier oraz były szef francuskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego.” – czytamy na portalu jelonka.com.
Rodziny wszystkich 114 ofiar (samolotem lecieli głównie niemieccy turyści na Karaiby) otrzymały odszkodowania od Air France – w sumie szacowane na kilkaset milionów euro. Linie Continental broniły się, twierdząc, że Concorde zapalił się wcześniej, jeszcze przed najechaniem na kawałek metalu. Powstał nawet film dokumentalny, w którym próbowano podważyć wersję oficjalną i wskazywano na możliwe zaniedbania techniczne samego Concorde’a. Sąd jednak uznał winę Continentala, skazując mechanika na karę w zawieszeniu. Pozostałych oskarżonych uniewinniono, ale sąd wskazał też na wady konstrukcyjne Concorde’a, które przyczyniły się do tragedii. W 2003 roku samoloty te wycofano z użytku.
Koleżanki i koledzy z Jeleniej Góry długo nie mogli uwierzyć w śmierć Ewy i Pauliny. Dwie młode dziewczyny, które miały dopiero zaczynać dorosłe życie, zginęły tak daleko od domu. Katastrofa Concorde’a z 25 lipca 2000 roku to nie tylko symbol końca ery supersonicznych lotów pasażerskich, ale przede wszystkim dramat ludzi, których marzenia i plany przerwała nagła tragedia.